Wypracowania, konspekty, streszczenia i pomoc szkolna.

Ponad 100 tysięcy materiałów dla szkoły podstawowej, średniej oraz z zakresu studiów.

Interpretacja wiersza Przypowieść Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.

Wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego zatytułowany Przypowieść jest opisem powstawania świata. Podmiot liryczny nawiązując do Biblii, przedstawia nam swoją wizję stworzenia. Opis ten jest na tyle szczegółowy i plastyczny, że bez przeszkód możemy odtworzyć kolejne etapy narodzin Ziemi i życia na niej. Przebieg procesu tworzenia się świata w wierszu jest podobny do tego, który występuje w Piśmie Świętym, można jednak zauważyć pewne różnice. Zresztą już sam tytuł sugeruje, iż autor będzie nawiązywał do Księgi Ksiąg. Można też domyślać się, że utwór ten będzie miał coś z przypowieści jako gatunku literackiego. Wiersz oprócz poziomu dosłownego ma jeszcze jakiś drugi, głębszy sens do odczytania. Zawiera też pouczenie dla nas, czyli ma charakter dydaktyczny.
Poeta zadedykował swój wiersz „Matce”. Wszyscy dobrze wiemy, że Krzysztof Kamil Baczyński był bardzo przywiązany do swojej rodzicielki, kobiety, która go wychowała. Jego listy, podobnie jak listy Juliusza Słowackiego, są wyrazem głębokiej miłości dziecka do matki. Pod tym względem należałoby się upatrywać, że osobą, której poeta zadedykował utwór, jest jego rodzicielka. Jeśli chodzi o opis powstawania świata w wierszu to jego interpretacja będzie o wiele trudniejsza, ze względu na niejednoznaczność niektórych obrazów. Ale Baczyński z tego słynął, że pisał właśnie w taki sposób, aby zmusić czytelnika do refleksji. Jego utwory miały pobudzać odbiorcę do wysiłku intelektualnego, do głębszej analizy.
Pierwszą zasadniczą różnicą, jaką zauważam między Biblią a wierszem, jest to, że w Piśmie Świętym słowo było najważniejsze, a w tym utworze moc stwórczą ma gest. „Pan Bóg uśmiechnął się i wtedy powstała Ziemia”. „Uśmiechnął się”, a nie „rzekł”, jak to było w Biblii. Poeta porównuje Ziemię do „jabłka Złotego” i „zwierciadła przemian”. Zapewne chce przez to podkreślić, że nasza planeta ciągle się zmienia, że nic na niej nie jest trwałe. Słowa: „po niej powoli się sączą zwierząt dojrzałe krople” wskazują na to, że zamiany te nie następowały nagle i niespodziewanie, ale trwały przez bardzo długi okres czasu. Poeta powołuje się w tym wierszu na teorię ewolucji. Zwierzęta „występują z wód w powietrza”. Jak wiadomo, to woda była zalążkiem życia, w wodzie powstały pierwsze organizmy – najpierw jednokomórkowe, potem ryby. Dopiero po upływie wielu mld lat zwierzęta zaczęły wychodzić na ląd, pojawiły się pierwsze ptaki. Zaburzona jest jednak kolejność powstawania rzeczy na Ziemi w stosunku do Biblii. W Piśmie Świętym najpierw powstają gwiazdy, Słońce, Księżyc (IV dzień stworzenia), a dopiero potem zwierzęta, natomiast w „Przypowieści” zostało to odwrócone.
Zadziwia mnie też to, że w wierszu przyroda zdaje się sama tworzyć. Bóg daje sygnał, a reszta już powstaje bez jego ingerencji. W Księdze Ksiąg, żeby coś nowego pojawiło się na Ziemi, Bóg musiał wcześniej wydać odpowiedni rozkaz. W utworze Jahwe tylko przygląda się temu, co się dzieje, ale oprócz Pana nikt nie widzi dzieła stworzenia. Pewnie dlatego poeta pisze: „niewidzialne, w przestrzeni, wiruje ziemi oblicze”. Kolejne zdanie wiersza odwołuje się do nauki, a ściślej mówiąc do fizyki. „Wtedy są wszystkie kolory, każdy od innych różny, które są wszystkie te same pod kopułą próżni”. Poeta zwraca uwagę na różnorodność barw, podkreśla jednak, że w rzeczywistości wszystkie te kolory dają jeden – biały. To, iż widzimy kolory jest kwestią rozczepienie światła i pochłaniania różnych barw przez przedmioty. Autor w ten sposób pokazuje nam nie tylko swój geniusz pisarski, ale tez ogólne rozeznanie w innych dziedzinach wiedzy.
Dalszy fragment wskazuje nam to, czego mogliśmy się właściwie spodziewać od początku. Wiersz pisany był w okresie wojny, dlatego nieuniknione wydaje mi się zawarcie w nim jakichś katastroficznych poglądów. Poeta, kontrastując piękny świat, cudowny dzieło stworzenia z „człowiekiem ciemnym i małym”, wyraża swoje zwątpienie w człowieka. Podważa wielkość osiągnięć ludzkich, pokazuje ich małość wobec potęgi przyrody.
Ciekawe wydają mi się też okoliczności stworzenia pierwszego człowieka. Przyroda, która do tej pory rozwijała się w harmonii, spokojnie, nagle staje się groźna. Zdaje się odzwierciedlać uczucia Boga. Dopóki Bóg uśmiechał się, świat tętnił życiem, mienił się wszystkimi kolorami. Gdy Jahwe „zafrasował się (..), że sam swych dzieł nie ogarnie” wszystko się zmieniło. „Cisza złożyła się w fałdy”, „światło stało się czarne”, „gromy w wysiłku kuły zmarszczone w groźnym namyśle”. Nie brzmi to miło, prawda? Cała natura skupiła się na tym, żeby wydać na świat człowieka, a okazał się on tak niedoskonały. To co działo się w trakcie tworzenia się ludzi, ten huk i ta groza, pokazują częściowo cechy charakteru człowieka. Zdolność niszczenia, dążenie do samodestrukcji i zabijania – wszystko to pojawiło się w czasie wojny.
Na końcu utworu „uśmiechnął się Bóg i we śnie znużony oniemiał”. Cóż znaczy to zakończenie? Czy Bóg oniemiał z zachwytu, ze zdziwienia? Możliwa jest też inna wersja. Bóg oniemiał i dał człowiekowi wolną rękę. Postanowił nie ingerować w jego działania, chce zobaczyć, jak ludzie poradzą sobie na świecie. „Do dziś błądzi wśród grozy człowiek ciemny jak Ziemia”. „Błądzi”, czyli popełnia błędy, szuka własnego miejsca na Ziemi, sposobu na godne życie. „Wśród grozy”, którą niestety sam wywołuje… Może kiedyś zmądrzeje i przestanie błądzić? Jest na to szansa i ja w to wierzę.
Poprzez ten utwór, poprzez pokazanie dzieła stworzenia i powstania człowieka, poeta chciał zmusić odbiorcę do zastanowienia się nad sensem życia, nad zachowaniem i postępowaniem człowieka. Myślę, że dzięki kontrastowi udało mu się to osiągnąć

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *