Wypracowania, konspekty, streszczenia i pomoc szkolna.

Ponad 100 tysięcy materiałów dla szkoły podstawowej, średniej oraz z zakresu studiów.

„Milczenie Roślin” – Wisławy Szymborskiej, interpretacja wiersza.

Wisława Szymborska
MILCZENIE ROŚLIN

Jednostronna znajomość między mną a wami
rozwija się nie najgorzej.

Wiem co listek, co płatek, kłos, szyszka, łodyga,
i co się z wami dzieje w kwietniu, a co w grudniu.

Chociaż moja ciekawość jest bez wzajemności,
nad niektórymi schylam się specjalnie,
a ku niektórym z was zadzieram głowę.

Macie u mnie imiona:
klon, łopian, przylaszczka,
wrzos, jałowiec, jemioła, niezapominajka,
a ja u was żadnego.

Podróż nasza jest wspólna.
W czasie wspólnych podróży rozmawia się przecież,
wymienia się uwagi choćby o pogodzie,
albo o stacjach mijanych w rozpędzie.

Nie brakłoby tematów, bo łączy nas wiele.
Ta sama gwiazda trzyma nas w zasięgu.
Rzucamy cienie na tych samych prawach.
Próbujemy coś wiedzieć, każde na swój sposób,
a to, czego nie wiemy, to też podobieństwo.

Objaśnię jak potrafię, tylko zapytajcie:
co to takiego oglądać oczami,
po co serce mi bije
i czemu moje ciało nie zakorzenione.

Ale jak odpowiadać na niestawiane pytania,
jeśli w dodatku jest się kimś
tak bardzo dla was nikim.

Porośla, zagajniki, łąki i szuwary –
wszystko, co do was mówię, to monolog,
i nie wy go słuchacie.

Rozmowa z wami konieczna jest i niemożliwa.
Pilna w życiu pospiesznym
i odłożona na nigdy.

(W. Szymborska, Widok z ziarnkiem piasku, Poznań 1996.)

Rośliny towarzyszą nam od zawsze. Można je spotkać wszędzie; na pokrytych śniegiem zboczach gór, na dnie oceanu i na suchych pustyniach. Są nierozerwalną częścią naszego świata. Bez nich życie byłoby niemożliwe- to dzięki nim oddychamy, to one dostarczają nam pożywienia, leczą nasze choroby. Ich moc zbawienna jest zarówno dla naszego ciała, jak i dla duszy. Cieszymy się ich widokiem, zapachem, smakiem. Obcowanie z nimi uwrażliwia nas i uspokaja.
Świat ludzi i roślin jest jeden. Jesteśmy częścią przyrody, ale poprzez rozwój cywilizacji, coraz bardziej oddalamy się od niej. Już nie rozmawiamy z przyrodą, bo nie potrafimy. Bez wyrzutów sumienia wycinamy drzewa, by w ich miejscu mogły wyrastać kolejne autostrady i hipermarkety. Genetycznie przekształcamy rośliny, by były dla nas bardziej przydatne, piękniejsze, zdrowsze i dorodniejsze.
Niegdyś przyroda była dla nas bóstwem. Ludzie modlili się o urodzajne plony, dziękowali za żywność, którą natura ich obdarzała. Szanowali przyrodę, ponieważ dostrzegali w niej boską nieśmiertelność i duszę. Mimo iż trawa więdła, w jej miejsce wyrastała nowa. Drzewa co rok rodziły owoce. Suche gałęzie po zimie odradzały się na nowo, ciesząc oczy zielenią i mnóstwem kwiatów.
Obecnie zapomnieliśmy już o pierwotnej hierarchii, a przecież świat roślin potrafi istnieć bez nas. My bez niego nie, i może dlatego znając swoją wyższość- milczy.
Wiersz Wisławy Szymborskiej pt. Milczenie roślin, stanowi ciekawą refleksję na ten temat. Mimo, iż motyw przyrody jest bardzo popularny w literaturze i sztuce, autorka rzuca na niego nowe światło. Zaskakuje nas celnością swych rozważań, zmusza do zastanowienia się nad sprawami, które z pozoru wydają się nam oczywiste.
Wydaje się nam, że mamy władzę nad światem roślin. Uzależniamy rośliny od nas, więżąc je w doniczkach. Ile razy jednak zapominamy napoić nasze spragnione roślinki? Rośliny nie krzyczą, gdy o nie nie dbamy. Nie narzekają, gdy jest im źle. Wciąż milczą. A może to my nie potrafimy ich słuchać?
Szymborska ukazuje miejsce człowieka wobec przyrody. W tym wierszu to nie przyroda prosi o względy człowieka- jej pana i władcy, lecz to właśnie człowiek pragnie kontaktu z przyrodą. To natura staje czymś niezwykłym i wyjątkowo obcym, pomimo całej posiadanej na jej temat wiedzy.
To także swoista refleksja nad niesłychanym tempem świata współczesnego, gdzie ludzie są coraz bardziej wyalienowani, nie mają czasu na przyjaźnie, związki. Coraz częściej wybierają życie w pojedynkę, a gdy doskwiera im samotność, włączają telewizor, radio albo dzwonią do znajomych. Ci najbardziej osamotnieni, mówią do roślin, zwierzają się im z nadzieją, że te ich wysłuchają.

W pierwszej części utworu, podmiot liryczny jawi się nam jako człowiek zaciekawiony roślinami. Zna ich nazwy, budowę, wie dużo o ich wegetacji, jednak nie dotarł do ich istoty. Mimo wiedzy zdobytej na ich temat, nie odkrył języka, dzięki któremu mógłby się z nimi porozumieć. Uosabia rośliny- zakłada więc, że mają one swojego rodzaju duszę. Szymborska w małej roślince widzi nie tylko listek, płatek i łodygę. Patrzy na nią jak na istotę, która milczy.
Jaka jest więc przyczyna milczenia roślin ? Ludzie od wieków wiązali milczenie z mądrością. Uważano, że „mowa jest srebrem a milczenie złotem”. Mędrcy mówili rzadko, ale z sensem- nie milczeli jednak stale. Cisza w ich przypadku była przejawem myślenia. Czyżby rośliny były jeszcze mądrzejsze niż mędrcy? Gdy patrzymy pod tym kątem na milczenie roślin, można dojść do wniosku, że mają one wyższość nad człowiekiem- nie są nami zainteresowane, nie mają potrzeby zadawania nam pytań. Być może ta cisza spowodowana jest tym, że wiedzą o nas wszystko. Może potrafią przeniknąć nas na wskroś, wyciszyć i uspokoić nie potrzebując do tego ani jednego słowa?
Druga część utworu to próba nawiązania kontaktu między człowiekiem a roślinami. Podmiot liryczny być może traktuje milczenie, jako przejaw umiejętnego słuchania go przez rośliny. Mówi więc do nich dalej. Poprzez wymienianie wspólnych cech, próbuje zachęcić rośliny do rozmowy. Łączy nas to, że egzystujemy w tym samym czasie, na jednej planecie, ogrzewa nas to samo słońce, rządzą nami te same prawa fizyki. Rośliny i ludzie różnią się budową, lecz tak jak ludzie, są żywe i jak ludzie- starzeją się, umierają. Podmiot liryczny usiłuje zainteresować sobą towarzyszy wspólnej podróży pociągiem życia. Chce opowiedzieć roślinom o swoim życiu, które mimo licznych analogii, ma także mnóstwo różnic. Człowiek ma serce, oczy, nogi- których rośliny nie posiadają. Podmiot liryczny pragnie objaśnić im funkcjonowanie tych części ciała, aby nie były zdziwione jego odmienną budową, by wiedziały o nim coś więcej niż do tej pory. Byłaby to zapewne bardzo interesująca rozmowa, która mogłaby poprawić wzajemne stosunki.
Trzecia część wiersza to rozgoryczenie podmiotu lirycznego. Mimo usilnych prób nawiązania rozmowy z roślinami, te wciąż milczą. Uzmysławia on sobie, że nie ma szans na rozmowę, gdyż rośliny nie zadają żadnych pytań- choć tak bardzo chciałby na nie odpowiedzieć. Rośliny nie znają uczucia ciekawości. Są całkiem inne niż my. Mógłby powiedzieć im wszystko- nawet zwierzyć się z najskrytszych tajemnic, a one nikomu by o nich nie powiedziały. To milczenie nie jest jednak dyskrecją, a obojętnością. Nie postrzega już ich milczenia jako zaletę, lecz jako wadę.
Podmiot liryczny czuje się „tak bardzo (…) nikim” dla roślin. On do nich wciąż mówi, a one go nawet nie słuchają. Pryskają złudzenia. Rośliny nie myślą o nas, o ile myślą w ogóle. To nie one słuchają ludzkich zwierzeń. Skoro nie rośliny, to kto ? Może Bóg, a może jedynie my sami?
Autorka kończy wiersz stwierdzeniem, że rozmowa z roślinami „konieczna jest i niemożliwa.| Pilna w życiu pospiesznym | i odłożona na nigdy.” Zakończenie to pełne jest sprzeczności. Jest filozoficzną konkluzją wiersza, że nigdy nie uda nam się porozmawiać z roślinami. Nasze drogi się rozchodzą, choć mamy tak wiele wspólnego. Świat roślin się nie zmienia- to my się zmieniamy. Idziemy w kierunku nauki, techniki. Człowiek staje się bliższy maszynom niż roślinom.

Żyjemy w pośpiechu, nie zwracamy uwagi na wiele istotnych spraw. Nie myślimy o roślinach, jak o istotach czujących. Myślimy tylko o sobie, o naszych problemach, często bezmyślnie niszcząc to, co tak hojnie daje nam przyroda. Nasz betonowy świat z dnia na dzień wypiera zieloną arkadię. Nie szanujemy natury, choć tak wiele jej zawdzięczamy. Nic więc dziwnego, że milczy. Może to i lepiej…
Jednak co by się stało, gdyby rośliny nagle się odezwały? Zmieniłoby się wszystko. Na pewno zaczęlibyśmy żyć inaczej. Nasza wiedza o świecie byłaby bogatsza, ponieważ poznalibyśmy ich punkt widzenia. Zapewne znikłyby kwiaciarnie, bo któż chciałby słuchać jęków konającej róży w wazonie, czy narzekań upchanych w doniczki hiacyntów?

Ewa Kwapień

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *