Wypracowania, konspekty, streszczenia i pomoc szkolna.

Ponad 100 tysięcy materiałów dla szkoły podstawowej, średniej oraz z zakresu studiów.

Opis przeżyć wewnętrznych

Całą noc spędziłem na nauce. W końcu już dziś egzaminy! 21 kwietnia 2009r. – ta data od dawna powodowała u mnie o ból brzucha. Chociaż nauka nie sprawia mi najmniejszych problemów i jestem dość dobrym uczniem, bardzo bałem się dzisiejszego dnia. W końcu od tego jak napiszę egzamin gimnazjalny zależy do jakiej szkoły pójdę i jak potoczy się moja przyszłość! Dziś pisaliśmy część humanistyczną. Pocieszał mnie fakt, że język polski nie jest zbyt trudnym dla mnie przedmiotem. W głębi duszy liczyłem na to, że jakoś sobie poradzę.
Na salę gimnastyczną przyszedłem już przed czasem. Dostrzegłem, że z mojej klasy jest już spora liczba osób. Dołączyłem do grupki i zaczęliśmy wspólnie powtarzać materiał. Pomimo tego, że tak wiele się uczyłem, czułem, jak stopniowo wzmaga się we mnie strach i zwątpienie. I jeszcze te ciarki. Jak gromada malutkich mrówek przeszły po moim karku, plecach i nogach. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że… nic nie umiem! A jeszcze rano tak dobrze mi szło! Zacząłem chodzić w kółko, żeby choć trochę się uspokoić. Nic to jednak nie pomogło. Strach z minuty na minutę stawał się coraz bardziej odczuwalny. Z nerwów zaczął mnie boleć brzuch. Serce waliło mi jak oszalałe, miałem wrażenie że zaraz wyskoczy mi z piesi. Zaczęło robić mi się słabo. Spojrzałem na jakiegoś swojego kumpla. Był cały blady. Widać przeżywał to wszystko tak samo jak ja. Patrzyłem na krzątających się po korytarzu uczniów. Każdy z nich był bardzo podenerwowany. Nagle wybiła godzina śmierci, w której to mieliśmy wejść na salę. Zacząłem się cały trząść, myślałem jakby stąd uciec… Jednak nie było już odwrotu. Musiałem tam wejść i napisać ten egzamin. Czekałem aż pani wyczyta mój numerek. Ta chwila oczekiwania dłużyła mi się w nieskończoność… Odczuwałem lęk przed wejściem na salę. Nagle usłyszałem „(tu wpisz swój nr, imię i nazwisko)”. Przeszedłem przez „piekielne wrota” i zacząłem szukać swojej ławki. Nogi miałem jak z waty, ledwo co szedłem. W końcu zająłem swoje miejsce i czekałem na dalszy bieg wydarzeń. Sam nie wiem jak udało mi się przetrwać tamte chwile… To było coś okropnego! Siedząc w ławce słyszałem bicie własnego serca. Czułem, jak trzęsą mi się ręce, nie mogłem utrzymać długopisu w dłoni. Po przemowie pani prowadzącej pozostali nauczyciele z komisji zaczęli rozdawać egzaminy. Zaczerpnąłem powietrza i starałem się jakoś uspokoić… Wreszcie i ja dostałem kartki z zadaniami. Zacząłem przeglądać ich treści. Okazało się, że… To wcale nie jest takie trudne! Strach zaczął przeradzać się w radość, a mój wcześniej przyspieszony oddech wracał do normy. Wiedziałem już, że sobie poradzę. Zacząłem pisać…
Skończyłem już po godzinie i czekałem aż któraś z nauczycielek odbierze moją pracę. Byłem z siebie bardzo zadowolony, gdyż czas jaki poświęciłam na naukę najwyraźniej się opłacił. Nie sądziłem, że aż tak dobrze mi pójdzie. Całkowicie zapominałem o przeżytym stresie. Do domu wróciłem cały w skowronkach, uśmiechnięty od ucha do ucha i dumny z siebie jak nigdy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *