Wypracowania, konspekty, streszczenia i pomoc szkolna.

Ponad 100 tysięcy materiałów dla szkoły podstawowej, średniej oraz z zakresu studiów.

Opis wieży Babel

Gorączkowa atmoswera towarzyszyła chyba wszystkim obywatelom nowo powstającego miasta, budowanego wspólnymi siłami na równinie Szinear. Miasto zlokalizowano całkiem dobrze, przechodzące tam szlaki handlowe były okazją dla miejscowej ludności na zarobek. Tysiące ludzi w tak niedługim czasie budowało olbrzymie i przepiękne miasto! Ale przyświecał im jeszcze jeden cel, chcieli zbudować wierze. Postanowili zbudować ją wysoką, tak że jej wieszchołek sięgał by nieba – głównym celem było trzymanie się w jednej grupie. Ludzie, którzy zachęceni wizją nowego, lepszego miejsca zamieszkania przybyli by wspomagać budowę projektu „Portal Babel” – dobrze zapowiadającego się kompleksu, olbrzymiego miasta. Liczyli oni na niemały udział w zyskach, które jak się domyślali płynęły by po zakończeniu budowy.

Szelach właśnie nadzorował transport kamieni, głównie marmuru, który przybył z południa – kawałek drogi, jednak ceny tam były tak niskie, że pokrywały koszty transportu. Kiedy patrzył na rosnące w oczach mury i inne budowle w mieście widział centra handlowe, nową cywilizację, było to szansą na rozwinięcie w tych terenach nowej potęgi. Kiedy Szelach widział tych wszystkich ludzi, ich zapał do pracy, brak przeszkód, doskonałe porozumienie, wiedział, że to co wspólnymi siłami tworzą nie będzie miało równych. Z rozmyślań wyrwał go Eber, młody trochę porywczy chłopak, z roześmianą twarzą. Znali się dobrze, przyjechali razem z krainy Ur, a teraz pracowali razem. Eber był gównym architektem samej wieży, która miała stanąć w centrum miasta, tuż obok częsci urzędowej.
– Przyjechały?
– A nie widać? – odpowiedział zdziwiony Szelach.
– Faktycznie. Kiedy będą na budowie?
– Za jakieś cztery godziny. Zjemy coś? – zapytał.
– Chętnie – Eber był tak głodny, że z wielką chęcią przyjął zaproszenie.
W trakcie posiłku dyskutowali o całym Portalu, o jego ideii, a także o wykonaniu.
– Słyszałem, że prorocy Pana coś mówili, że to co robimy nie jest zgodne z Jego planem.
– Wierzysz tym narwańcom? Oni gadają jakieś brednie. Popatrz dookoła, ci ludzie, ta pasja, wszystko jest doskonałe! Jakim cudem ktoś mógby to przerwać? – spytał Szelach.
– No, tak. Ale oni czasami mają rację!
– To czysty zbieg okoliczności. Nie ma czym się przejmować.
Po skończonym posiłku Eber wrócił do placu budowy – tak, widząc ogrom tego co powstawało był dobrej myśli. „Nic nie może tego zniszczyć” – o tym dobrze wiedział, sam projektował. Ściany wierzy nawet trzęsienie ziemi by nie ruszyło.

Gdy po pół roku z nieba wysunęły się dwie świetliste smugi – byli to Taal i Raath, dwaj aniołowie pańscy. Gdy przelatując ujrzeli Portal Babel, mocno już posunięty w budowie zaniepokoili się mocno. Pełne wysokie, grube mury, rozległe place, targi, bazary, sieć kanalizacji i w samym centrum olbrzymia wierza. Widać było ją z promienia 150 km. Monumentalnych rozmiarów, jasna, z czystego marmuru, postawna, pełniła rolę zarówno obronną, dawała miejsce do wielu placówek rozrywkowych, urzędów ale także pełniła inną ważna rolę – łączyła wszystkich w mieście i okolicach, wszystkich skupiała wokół siebie. Co dalej, projekt jeszcze nie został ukońny, wierza miała być gotowa za 2 lata. Wierza była ostatnim elementem Portalu Babel.

Gdy Bóg dowiedział się o pracach trwających nad „dosięgnięciem nieba” w swoim gniewie zesłał na ludzi Pomieszanie Języków – anioła, który miał tylko jeden cel – zmienić języki ludzi.

Szelach i Eber przechadzali się po jednym z parków oddalonym kilka przecznic od Placu Wierzy gdy usłyszeli krzyki. Wraz z tym wiele cieni przesuwających się między uliczkami. Jeden z nich błyskawicznie doskoczył do Szelacha i Ebera. Eber poczół mocny scisk jego krtani i niemały zamęt w mózgu – wyglądało, że Szelach czół to samo. Eber opadł na ziemię i starał się prosić przyjaciela o pomoc – tamten zdziwiony zaczął coś bełkotać. Eber myślał, że byćmoże dostał wstrząsu mózgu, ale wszystko już było normalnie. Tylko Szelach jakoś dziwnie mówił. Nie mogąc dojść do porozumienia gestem pożegniania rozstali się. Gdy Eber wracał słyszał wiele dziwnych słów, dzwięków, których nigdy nie słyszał. Stwierdził, że musi wrócić do domu. Jednak i tam czekało na niego zaskoczenie.

Po miesiącu gdy panował w mieście okrutny zamęt Eber postanowił wyjechać – jak się okazało nikt nie mógł się porozumieć. Tylko jednostki mówiły jeszcze we wspólnym języku. Spakowany udał się wraz ze swoim stryjem w drogę w nieznane. Nikt nie wiedział co będzie dalej.

Miasto po pewnym czasie opustoszało, piękno gdzieś zaniknęło, pozostały tylko puste mury, place. Jedynym wspomnieniem po tym co niegdyś miało być wielkim Projektem Babel była samotnie stojąca wierza – symbol jedności teraz rozsypywał się na drobne częsci.

1 Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa.
2 A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali.
3 I mówili jeden do drugiego: Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu. A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej,
4 rzekli: Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi.
5 A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie,
6 i rzekł: Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić.
7 Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!
8 W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta.
9 Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi
.
Księga Rodzaju rozdział 11

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *