Wypracowania, konspekty, streszczenia i pomoc szkolna. Edukacyjna – szkolna baza wiedzy

Najwi臋ksza baza wypracowa艅, konspekt贸w, streszcze艅 i pomocy szkolnych w Polsce. Ponad 100 tysi臋cy materia艂贸w dla szko艂y podstawowej, 艣redniej oraz z zakresu studi贸w.

Streszczenie Syzyfowe Prace

Tre艣膰 powie艣ci Kielecczyzna, U p贸艂. XIX wieku.
Pa艅stwo Borowiczowie odwo偶膮 swego o艣mioletniego jedynaka do jednoklasowej szko艂y wiejskiej w Owczarach i umieszczaj膮 go na stancji u nauczyciela, p. Wiechowskiego.
Nast臋pnego dnia po 藕le przespanej nocy Marcinek rozpoczyna nauk臋. Dzie艅 szkolny zaczyna si臋 modlitw膮 w j臋zyku rosyjskim i ca艂y przebieg lekcji odbywa si臋 r贸wnie偶 w tym j臋zyku.
Po dw贸ch miesi膮cach nauki w szkole ch艂opiec umie czyta膰 po rosyjsku i pisa膰 dyktanda. K艂opoty ma z matematyk膮, poniewa偶 trudno mu jest wys艂owi膰 si臋 w j臋zyku rosyjskim z tego przedmiotu. Opiekunowie nie pozwalaj膮 mu bawi膰 si臋 z dzie膰mi wiejskimi i przez ca艂e dwa miesi膮ce 偶adne z rodzic贸w go nie odwiedza, postanawiaj膮c go zahartowa膰.
Pan Wiechowski przynosi z miasteczka wiadomo艣膰, 偶e w ci膮gu tygodnia ma si臋 zjawi膰 w szkole dyrektor. Uczono, wi臋c dzieci rosyjskich pie艣ni, robiono porz膮dki w szkole i zakupiono r贸偶ne smako艂yki. Dyrektor Piotr Niko艂ajewicz Jaczmieniew po wej艣ciu do klasy najpierw s艂ucha odpowiedzi uczni贸w pytanych przez nauczyciela, p贸藕niej sam ich egzaminuje, egzamin wypada pomy艣lnie. Nast臋pnie rozmawia z dzie膰mi po polsku, przekonuje si臋, 偶e w tym j臋zyku dzieci wypowiadaj膮 si臋 swobodniej ni偶 w rosyjskim i zaczyna podejrzewa膰 Wiechowskiego, 偶e uczy dzieci po polsku, dopuszczaj膮c si臋 przest臋pstwa wobec pa艅stwa rosyjskiego. Zapowiada mu dymisj臋, nie chce nic je艣膰 i opuszcza szko艂臋.
Wiechowski z rozpaczy wypija pi臋膰 butelek piwa zakupionego na przyj臋cie dyrektora.
Po chwili Jaczmieniew wraca z powrotem, oznajmia nauczycielowi, 偶e podwy偶sza mu pensj臋 i wychodzi.
呕ona Wiechowskiego wyja艣nia m臋偶owi, 偶e kobiety wiejskie poskar偶y艂y si臋 dyrektorowi, i偶 nauczyciel uczy ich dzieci tylko po rosyjsku, ka偶e im 艣piewa膰 rosyjskie, prawos艂awne pie艣ni, a nie polskie, katolickie i domaga艂y si臋, aby go usun膮艂 ze szko艂y.
Nadszed艂 dzie艅 egzamin贸w wst臋pnych do gimnazjum w Klerykowie. Borowiczowa udaje si臋 z synem do miasta. W budynku szkolnym jest du偶o rodzic贸w i dzieci oczekuj膮cych na egzamin. Matka niepokoi si臋 bardzo o przyj臋cie Marcina, gdy偶 jest du偶o kandydat贸w do klasy wst臋pnej. Wieczorem idzie z synem do hotelu. 4 Zjawia si臋 tam pewien 呕yd, znaj膮cy klerykowskie stosunki i radzi jej, aby uda艂a si臋 do p. Majewskiego, egzaminatora i poprosi艂a go o udzielenie synowi kilku lekcji, co te偶 Borowiczowa czyni.
P. Majewski ch臋tnie wyra偶a na to zgod臋, bior膮c z g贸ry zap艂at臋. Ch艂opiec ucz臋szcza na lekcje tylko trzy dni, czwartego dnia odbywa si臋 egzamin. Spo艣r贸d stu kandydat贸w zostaje przyj臋tych trzydziestu, tych, kt贸rzy ucz臋szczali na korepetycje do p. Majewskiego. Borowiczowa umieszcza Marcinka na stancji u p. Przepi贸rkowskiej, dawnej znajomej.
Ch艂opiec uczy si臋 bardzo pilnie, ale ma trudno艣ci, mimo 偶e pomaga mu korepetytor zwany Pyti膮. Nauka odbywa si臋 w j臋zyku rosyjskim. Marcinek m臋czy si臋, szczeg贸lnie przy uczeniu si臋 matematyki, kt贸r膮 trudno mu jest opanowa膰 w j臋zyku rosyjskim. W czasie przerw urz膮dza wraz z innymi niesamowite harce.
W przeddzie艅 uroczysto艣ci Zielonych 艢wi膮tek p. Borowiczowej wypada pilny interes w Klerykowie, przy okazji udaje si臋 jej za艂atwi膰 dwudniowy urlop dla syna i wracaj膮 oboje szcz臋艣liwi do Gawronek.
W klasie pierwszej Marcin staje si臋 ju偶 mniej pracowitym. W lecie p. Borowiczowa umiera. Odt膮d Marcin czuje si臋 bardziej swobodnym. Opuszcza si臋 w nauce. Przyja藕ni si臋 z Wilczkiem, kt贸ry dokszta艂ca go w z艂ym kierunku, uczy oszukiwania nauczycieli i pozorowania nauki, chodz膮 obaj na wagary.
Pewnego razu Marcin wchodzi na msz臋 艣w. do ko艣cio艂a i jest 艣wiadkiem incydentu mi臋dzy inspektorem a ksi臋dzem. Inspektor 偶膮da, aby hymn carski 艣piewano po rosyjsku, a prefekt o艣wiadcza mu, 偶e kaza艂 go 艣piewa膰 po polsku i gdy inspektor chce przemoc膮 dosta膰 si臋 鈥瀗a ch贸r, wypycha go si艂膮 za drzwi.
Opiekunem klasy I, do kt贸rej ucz臋szcza Marcin, jest p. Rudolf Leim, nauczyciel 艂aciny, pochodz膮cy z niemieckiej rodziny. Gdy p Borowicza jako tego, kt贸ry m贸wi po polsku, skazuje go na dwugodzinn膮 koz臋, ale pogard臋 okazuje temu, kt贸ry to oskar偶enie napisa艂. J臋zyka rosyjskiego uczy, Stiepanycz Ozierskij, j臋zyka polskiego, kt贸ry jest przedmiotem nieobowi膮zkowym – p. Sztetter, tak boj膮cy si臋 utraty swojej posady, 偶e prawie niczego nie uczy, lekcje jego s膮 nudne, sam nie cieszy si臋 powa偶aniem w艣r贸d uczni贸w. Arytmetyk臋 wyk艂ada p. Nogacki, kt贸ry uczy dobrze i ma powa偶anie.
Marcin mieszka nadal u p. Przepi贸rkowskiej i dopiero w drugim p贸艂roczu klasy ni zabiera si臋 do nauki, a wp艂ywa na to pewne zdarzenie.
Ot贸偶 kolega jego przynosi z domu do szko艂y pistolet. Ch艂opcy chodz膮 za park strzela膰 z niego. 艢ledzi ich 偶andarm i Rada pedagogiczna karze ich d艂ugoterminow膮 koz膮 o chlebie i wodzie, chocia偶 Marcin spodziewa艂 si臋 za to wydalenia go ze szko艂y i tak 艂agodny wyrok t艂umaczy sobie wstawiennictwem zmar艂ej matki. Zmienia si臋 odt膮d, staje si臋 pobo偶nym i zabiera si臋 sumiennie do pracy.
Po otrzymaniu promocji do klasy V sp臋dza wakacje w Gawron-kach, pomaga ojcu i w艂贸czy si臋 z jego strzelb膮 po lasach. Szymon Noga opowiada mu o powsta艅cu zakatowanym przez Kozak贸w. Ludzie na wsi s膮 bardzo biedni. Zajmuj膮 si臋 k艂usownictwem i aby 偶y膰, strugaj膮 z drzewa 艂y偶ki, solniczki, grabie, wid艂y itp.
Po powrocie z wakacji Marcin zastaje w szkole zmiany. Nowy dyrektor i nauczyciele jeszcze surowiej kontroluj膮 i 艣ledz膮 uczni贸w, zwalczaj膮c najdrobniejsze przejawy polsko艣ci. Maj膮 nakaz odwiedzania stancji o ka偶dej porze dnia i nocy. Kwitnie donosicielstwo. O j臋zyku polskim ka偶膮 uczniom zapomnie膰.
Przyjaciel Marcina poddaje propozycj臋 p贸j艣cia do amatorskiego teatru rosyjskiego. Propozycja zostaje przyj臋ta pogardliwie. Marcin jednak do teatru idzie i spotyka go za to pot臋pienie klasy. W teatrze cz臋stowano przyby艂ych s艂odyczami. Odt膮d inspektor ucz膮cy j臋zyka rosyjskiego darzy Borowicza sympati膮 i ch艂opiec staje si臋 prawie codziennym go艣ciem inspektora Zabielskiego.
J臋drek Radek, syn ubogiego, bezrolnego ch艂opa z Paj臋czyna Dolnego w臋druje pieszo do szko艂y w Klerykowie
Jako dziecko pasa艂 pa艅skie g臋si, p贸藕niej prosi臋ta i przedrze藕nia艂 kaszl膮cego korepetytora ziemia艅skich syn贸w, p. Paluszku wie偶a. Pewnego dnia Paluszkiewicz zabra艂 ch艂opca do swojego pokoju, pokaza艂 mu rysunki z faun膮 i flor膮 i zach臋ci艂 do nauki (ch艂opiec s膮dzi艂, 偶e chce go zbi膰). Odt膮d J臋drek interesowa艂 si臋 ksi膮偶kami i po nied艂ugim czasie umia艂 ju偶 czyta膰 i pisa膰 nie tylko po polsku, ale i po rosyjsku. Paluszkiewicz umie艣ci艂 go w szkole w Pyrzog艂owach, gdzie przy jego pomocy ch艂opiec uko艅czy艂 kl. I i n. Po 艣mierci opiekuna J臋drek udziela艂 korepetycji i uko艅czy艂 szko艂臋 czteroletni膮.
Do gimnazjum w Klerykowie wst臋puje do klasy V, mieszka u P艂oniewicz贸w, gdzie ma wy偶ywienie i w艂asny pokoik w zamian za udzielanie ich dzieciom korepetycji. Sam uczy si臋 bardzo pilnie. Szkolni koledzy drwi膮 sobie z jego pochodzenia i ch艂opskiej wymowy. Rozdra偶niony przycinkami jednego z nich, uderza go i grozi mu za to usuni臋cie z gimnazjum. Borowicz wstawia si臋 za nim do inspektora Zabielskiego i J臋drek zostaje w szkole.
Klasa VI rozpada si臋 na dwa obozy: literat贸w i wolnopr贸偶niak贸w. Pierwszy pozostaje pod wp艂ywem inspektora Zabielskiego i uczniowie ucz膮 si臋 literatury rosyjskiej, w nim znajduje si臋 Marcin. Drugi ob贸z stanowi膮 bogaci uczniowie, umilaj膮cy sobie czas rozrywkami.
Nauczyciel historii Kostriulewjest rusyfikatorem w ca艂ym tego s艂owa znaczeniu. Porusza na lekcjach bolesne dla m艂odzie偶y polskiej sprawy i narzuca jej mn贸stwo zbytecznych fakt贸w, nie obj臋tych kursem gimnazjum. Na jednej z lekcji czyta tekst szkaluj膮cy katolickie zakonnice, a mianowicie o konfiskacie pewnego 偶e艅skiego klasztoru w Wilnie i o tym, 偶e po wywiezieniu si贸str zakonnych znaleziono tajne drzwi do loch贸w, a w nich trumienki z pomordowanymi noworodkami. W贸wczas jeden z ch艂opc贸w klasy VII Wa艂ecki, zwany 鈥濬ig膮, o艣wiadcza, 偶e w imieniu ca艂ej klasy prosi, aby nauczyciel nie podawa艂 im wi臋cej na lekcjach podobnych fa艂szywych fakt贸w.
Wyst膮pienie ch艂opca uznano za bunt i przes艂uchiwano wszystkich uczni贸w w klasie, co o tym zdarzeniu s膮dz膮. Okaza艂o si臋, 偶e jedynie Marcin Borowicz uwa偶a wyst膮pienie profesora za u偶yteczne i zaprzecza, jakoby upowa偶ni艂 Fig臋 do m贸wienia r贸wnie偶 w jego imieniu.
Po 艣wi臋tach Bo偶ego Narodzenia uczniowie zastaj膮 w klasie nowego koleg臋. Jest nim Bernard Zygier, wydalony z warszawskiego gimnazjum za czytanie polskiej literatury. Z miejsca otoczono go szczeg贸ln膮 opiek膮 i nie pozwalano mu zbli偶a膰 si臋 do koleg贸w.
Wywo艂any do odpowiedzi na lekcji j臋zyka polskiego odpowiada bardzo 艂adnie i przyznaje si臋, 偶e w jego poprzedniej szkole uczniowie sami potajemnie czytali utwory z literatury polskiej. Nauczyciel, chc膮c zmieni膰 temat rozmowy, ka偶e mu wyrecytowa膰 jaki艣 wiersz. Zygier recytuje 鈥濺edut臋 Ordona A. Mickiewicza.
Uczniowie bardzo zas艂uchani skupiaj膮 si臋 wok贸艂 niego, tylko Borowicz czuje si臋 藕le. Prze偶ywa wstrz膮s, przypomina mu si臋 opowie艣膰 Nogi o powsta艅cu. Spod powiek nauczyciela kapi膮 艂zy. Odt膮d Zygier wywiera na koleg贸w du偶y wp艂yw. Zak艂adaj膮 oni ko艂o m艂odzie偶y patriotycznej, spotykaj膮 si臋 na 鈥濭贸rce u Gontali i dokszta艂caj膮 si臋 pod kierunkiem Zygiera. W艣r贸d nich znajduje si臋 r贸wnie偶 Marcin Borowicz. W klerykowskich wychowankach budzi si臋 u艣piony przez Moskali duch narodowy. Marcin nie mo偶e sobie darowa膰 dawnej uleg艂o艣ci i rusyfikatorstwa. Przy okazji m艣ci si臋 na Majewskim. Gdy ten idzie szpiegowa膰 uczni贸w, zdejmuje mu k艂adk臋 z rzeki, by nie m贸g艂 przez ni膮 przej艣膰, obrzuca go grudami ziemi i ostrzega koleg贸w, by nie wpadli w pu艂apk臋, gdy偶 zostali wy艣ledzeni.
Po Wielkanocy, gdy ju偶 wiosna roztacza swoje panowanie, zdobi膮c ziemi臋 kwiatami, ch艂opcy przygotowuj膮 si臋 do egzaminu dojrza艂o艣ci. Borowicz uczy si臋 w parku sam. Przychodzi tu r贸wnie偶 Anna Stogowska, zwana Birut膮, uczennica klasy VII gimnazjum 偶e艅skiego, c贸rka miejscowego lekarza wojskowego. Marcin kocha si臋 w Annie, ona broni si臋 przed t膮 mi艂o艣ci膮, poniewa偶 postanowi艂a przej艣膰 przez 偶ycie sama, w ko艅cu ulega.
Po maturze Marcin udaje si臋 na wie艣 na ca艂e wakacje, ale dusz膮 jest gdzie indziej, my艣li o Birucie.
Po przyje藕dzie do Klerykowa nie zastaje dziewczyny. Dozorca oznajmia mu, 偶e doktor Stogowski wyjecha艂 z ca艂膮 rodzin膮 w g艂膮b Rosji na lepsz膮 posad臋. Oszala艂y z b贸lu Marcin idzie do parku, siada na kamiennej 艂awce i czuj膮c wielki b贸l w sercu, spogl膮da na skrawek papieru z wierszem pisanym jej r臋k膮:
鈥濧ch, kiedy偶 wykujem strudzeni oracze
Lemiesze z pa艂aszy skrwawionych? Ach, kiedy偶 na ziemi ju偶 nikt nie zap艂acze, Pr贸cz rosy 艂膮k naszych zielonych?
Zjawia si臋 w parku Radek. Marcin podaje mu r臋k臋 na powitanie i nie mo偶e wypowiedzie膰 ani s艂owa.

2. 3 stycze艅 1879r.
Niedawno min臋艂y 艣wi臋ta Bo偶ego Narodzenia, kt贸re sp臋dzi艂em z ojcem w Gawronkach. Przedwczoraj wr贸ci艂em do Klerykowa. Dzisiaj przyszed艂 do naszej klasy nowy ucze艅 – Bernard Siger, wydalony z Gimnazjum w Warszawie. Ju偶 na pierwszej lekcji jego tornister zosta艂 dok艂adnie przeszukany. Nowy nie by艂 dobry z matematyki, o czym przekona艂em si臋 na lekcjach. Zadziwi艂 mnie on jedynie tym, 偶e ju偶 pierwszego dnia dosta艂 pozwolenie na ucz臋szczanie na wyk艂ady profesora Sztettera. Po lekcjach udali艣my si臋 do gabinetu j臋zyka polskiego. Nauczyciel widz膮c na swoich zaj臋ciach nowego ucznia, poprosi艂 go o przeczytanie urywka tekstu w j臋zyku polskim, a nast臋pnie o przet艂umaczenie go na rosyjski. Bernard z 膰wiczeniem poradzi艂 sobie znakomicie. Sztetter zapyta艂 go o rozbi贸r zda艅 w j臋zyku polskim. Kiedy ch艂opiec wykona艂 zadanie profesor bardzo si臋 zdziwi艂, powiedzia艂 nawet, 偶e nie ma na to oceny. Ch艂opak wywo艂a艂 we mnie zdziwienie, nawet nie wiedzia艂em, 偶e mo偶na tak p艂ynnie odpowiada膰.
Nast臋pnie Zygiert opowiada艂 o przeczytanych w Warszawie utworach Mickiewicza: Panu Tadeuszu,Ksi臋gach Pielgrzymstwa.. Kiedy Bernard zacz膮艂 recytowa膰 Redut臋 Ordona, nauczyciel stan膮 oszo艂omiony, a p贸偶niej wsta艂 z krzes艂a chc膮c przeszkodzi膰 ch艂opcu. Po chwili usiad艂 i ws艂uchiwa艂 si臋 w wiersz, jednak nie spuszcza艂 wzroku z drzwi. W tym czasie Walecki stan膮艂 w drzwiach, i pilnowa艂 aby nikt nie wszed艂. W klasie zapanowa艂a cisza. Podszed艂em do m贸wi膮cego kolegi. Wpatruj膮c si臋 w Zygierta mia艂em wra偶enie, 偶e kiedy艣 ju偶 s艂ysza艂em ten wiersz Wypowiadanie przez niego s艂owa odbiera艂em ze wstr臋tem i z艂o艣ci膮, ale z dziwnym b贸lem w piersiach. W tym momencie przypomnia艂em sobie opowie艣膰 my艣liwego Nogi o powsta艅cu polskim zabitym przez Moskali. Przed oczami zobaczy艂em mogi艂臋 pod 艣wierkiem, gdzie ten 偶o艂nie偶 zosta艂 pochowany. Czu艂em jak mn膮 potrz膮ca艂 wewn臋trzny p艂acz. Zacisn膮艂em mocno z臋by, aby g艂o艣no si臋 nie rozp艂aka膰. Spojrza艂em na Sztettera , na kt贸rego twarzy pojawi艂y si臋 艂zy.
Od tej pory przebudzi艂a si臋 mi艂o艣膰 do polsko艣ci, polubi艂em wszystko co polskie. Wiedzia艂em, 偶e Bernard Zygier to dobry ch艂opak i powinienem zawrze膰 z nim przyja藕艅.

3. Rozterki i prze偶ycia szkolne Marcina Borowicza
Marcin Borowicz by艂 synem zubo偶a艂ego szlachcica. Jego rodzice pragn臋li by ich dziecko zdoby艂o wiedz臋, a w szczeg贸lno艣ci pozna艂o j臋zyk rosyjski, kt贸ry by艂 j臋zykiem urz臋dowym na terenie tego zaboru.
Ju偶 jako o艣miolatek zosta艂 odwieziony z rodzinnych Gawronek do Owczar, gdzie rozpocz膮艂 swoj膮 edukacj臋. Przera偶ony, pozostawiony sam sobie, w zupe艂nie obcym 艣rodowisku, mia艂 pod opiek膮 pana Wiechowskiego i jego 偶ony odkrywa膰 arkana nauki. Mimo tej nowej sytuacji 偶yciowej szybko zg艂臋bia艂 tajniki r贸偶nych przedmiot贸w.
Wiejska szko艂a w Owczrach kszta艂ci艂a przede wszystkim dzieci z biednych rodzin. Klasa by艂a nie ogrzewana, a ksi膮偶ki mieli tylko nieliczni szcz臋艣liwcy. Sam nauczyciel by艂 s艂abo op艂acany, co odbija艂o si臋 na jego wygl膮dzie, chocia偶by wychud艂ej twarzy i skromnym ubraniu. Ch艂opiec poraz pierwszy spotka艂 si臋 z tak widocznym ub贸stwem. By艂 jednak pe艂en podziwu dla wysi艂ku nauczyciela oraz uczni贸w, kt贸rzy mimo wszystko chcieli si臋 czego艣 nauczy膰.
Dni sp臋dzone w szkole by艂y przepe艂nione nud膮. Dopiero wizyta inspektora Jaczmieniewa wnios艂a troch臋 urozmaicenia. Nerwowa atmosfera zwi膮zana z inspekcj膮 udzieli艂a si臋 r贸wnie偶 Borowiczowi, nie zdaj膮cemu sobie nawet sprawy z tej sytuacji.
Po zdobyciu podstawowej wiedzy, wyjecha艂 wraz z matk膮 do Klerykowa, gdzie mia艂y si臋 odby膰 egzaminy do klasy wst臋pnej gimnazjum. Du偶a ilo艣膰 ubiegaj膮cych si臋 o miejsce i strach przed oblaniem sprawdzianu wst臋pnego budzi艂a w nim mieszane uczucia, a wr臋cz doprowadzi艂a do depresji. Aby podnie艣膰 syna na duchu pani Borowiczowa wys艂a艂a go na korepetycje do profesora Majewskiego, nauczyciela rosyjskiego. Dzi臋ki temu szcz臋艣liwie zda艂 egzamin i zamieszka艂 na stancji u pani Przpi贸rkowskiej.
Na pocz膮tku by艂o mu bardzo ci臋偶ko. T臋skni艂 za rodzinnym domem i nawet starania pani Przepi贸rkowskiej nie zdo艂a艂y zast膮pi膰 mu matki.
Nostalgi臋 za rodzinnym domem zag艂usza艂 piln膮 nauk膮 i d膮偶eniem do osi膮gni臋cia jak najlepszych wynik贸w, kt贸re mog艂yby napawa膰 dum膮 jego rodzic贸w.
Dzi臋ki temu, 偶e nie sprawia艂 k艂opot贸w, m贸g艂 wyjecha膰 na dwa dni do domu na Zielone 艢wi膮tki. Swoj膮 wdzi臋czno艣膰 i mi艂o艣膰 do matki wyrazi艂 obdarowuj膮c j膮 nar臋czem pi臋knych, polnych kwiat贸w.
Nied艂ugo po tym wydarzeniu pani Borowiczowa zmar艂a. 鈥濵arcinek pocz膮tkowo nie odczuwa艂 tej straty. Na pogrzebie zmusza艂 si臋 do p艂aczu i przybiera艂 miny efektowne, wrzeszcza艂 i usi艂owa艂 rzuci膰 si臋 za trumn膮 do jamy mogilnej, wiedz膮c ze s艂uchu, 偶e to pasuje, i przeczuwaj膮c, 偶e to go jeszcze bardziej w tym dniu wyr贸偶ni鈥.
Opu艣ci艂 si臋 w nauce i wda艂 si臋 w nieodpowiednie towarzystwo. Wilczek, jego nowy kolega, namawia艂 go do opuszczania lekcji ch贸ru i mszy 艣w. 鈥濪o sta艂ych zwyczaj贸w Wilczka nale偶a艂o uciekanie z ko艣cio艂a w niedziel臋 i dni galowe鈥. Zrozumiawszy, 偶e takie post臋powanie do niczego nie prowadzi, Marcin wr贸ci艂 do kaplicy. Zawstydzony, schowa艂 si臋 przed ksi臋dzem prowadz膮cym ch贸r. Gdy tak czeka艂 na chwil臋 umo偶liwiaj膮c膮 mu niedostrze偶one wej艣cie do zakrystii, us艂ysza艂 rozmow臋 kap艂ana i inspektora. Dotyczy艂a ona nakazu 艣piewania w 艣wi膮tyni, w j臋zyku rosyjskim. Oburzony ksi膮dz wyrzuci艂 z Domu Bo偶ego wizytatora gimnazjalnego. Kiedy ksi膮dz Wargulski zauwa偶y艂 Borowicza, kaza艂 mu milcze膰. Marcin wystraszony, 偶e zostanie wyrzucony ze szko艂y lub ukarany ch艂ost膮 obieca艂 zachowa膰 tajemnic臋.
Ch艂opiec uko艅czy艂 klas臋 drug膮, a dopiero w drugim p贸艂roczu trzeciej klasy poczyni艂 post臋py w nauce. By艂y one spowodowane wieloma okoliczno艣ciami. Najwa偶niejsz膮 z nich by艂a gro藕ba wyrzucenia go ze szko艂y za strzelanie z broni. 鈥濵arcinek Borowicz i jego towarzysz niedoli Szwarc po nocy sp臋dzonej w klasie, kt贸r膮 zamieniono w wi臋zienie, gotowali si臋 do rzeczy najstraszniejszych i jakby ostatecznych鈥. 鈥炁籥l g艂臋boki i nieznany jak wn臋trze nocy ogarnia艂 jego serce, przejmowa艂a je skrucha tak zupe艂na, 偶e kamie艅 by艂by ni膮 wzruszony鈥. Po d艂ugim dochodzeniu ch艂opcom dano drug膮 szans臋. 鈥濿szystkie te kataklizmy i przej艣cia strasznie przygn臋biaj膮co oddzia艂ywa艂y na Marcinka. To, 偶e go nie wydalono z gimnazjum, przypisa艂 w g艂臋bi serca wstawiennictwu matki鈥. Spowodowa艂o to, 偶e coraz cz臋艣ciej si臋 modli艂 i uwierzy艂, 偶e pacierz czyni cuda.
Po uko艅czeniu egzamin贸w i przej艣ciu do klasy pi膮tej sp臋dza艂 wakacje w rodzinnych Gawronkach. Uznany przez ojca i innych za prawie ju偶 doros艂ego, otrzyma艂 pierwsz膮 bro艅 鈥 dubelt贸wk臋. Jego przyjaciel, Noga, zabiera艂 go na polowania. Opowiada艂 mu cz臋sto o moskalach, uciskanej Polsce jak r贸wnie偶 cytowa艂 fragmenty 鈥濺eduty Ordona鈥. Rozmowy te nie wywar艂y na Marcinku 偶adnego wra偶enia. Tre艣膰 ich zrozumia艂 dopiero, gdy do jego klasy do艂膮czy艂 Zygier, kt贸ry sta艂 si臋 duchowym przewodnikiem d膮偶膮cym do zachowania polsko艣ci.
Powr贸t do szko艂y wi膮za艂 si臋 z wieloma zmianami, g艂贸wnie w kadrze nauczycielskiej. 鈥濶owy zarz膮d wprowadzi艂 nowe obrz臋dy szkolne鈥. Nale偶a艂y do nich cz臋ste wizytacje, zakaz m贸wienia po polsku, zar贸wno w szkole jak i poza ni膮 oraz czytania literatury polskiej. Od tej pory 鈥瀙obyt w szkole by艂 dla wszystkich mieszkaj膮cych na stancjach pobytem w wi臋zieniu鈥. Gimnazjum podlega艂o mocnej rusyfikacji. Uczniowie, a w艣r贸d nich i bohater, stracili kontakt z ojczyst膮 mow膮.
Zacz臋艂o intensywnie dzia艂a膰 ko艂o mi艂o艣nik贸w literatury rosyjskiej, do kt贸rego nale偶a艂 i on. Przesycony t膮 ideologi膮 wybra艂 si臋 do rosyjskiego teatru. By艂 jednym z nielicznych Polak贸w i dlatego zosta艂 zauwa偶ony przez zarz膮d szko艂y. Dzi臋ki temu nawi膮za艂 za偶y艂y kontakt z inspektorem Zabielskim.
Ta znajomo艣膰 przyda艂a mu si臋, gdy bezinteresownie wstawi艂 si臋 za Radkiem.
Nie okaza艂 si臋 patriot膮, gdy przysz艂o broni膰 Polski, jego prawdziwej ojczyzny. Zrozumia艂 on dopiero, co ona dla niego znaczy, gdy Bernard Zygier, znaj膮cy dobrze histori臋, sztuk臋 i literatur臋 polsk膮 recytowa艂 鈥濺edut臋 Ordona鈥, kt贸r膮 wcze艣niej Borowicz s艂ysza艂 z ust nogi. 鈥濻erce Marcina szarpn臋艂o si臋 nagle, jakby chcia艂o wydrze膰 si臋 z piersi, cia艂o jego potrz膮sn臋艂o wewn臋trzne 艂kanie. Zdawa艂o mu si臋, 偶e nie wytrzyma, 偶e skona z 偶alu鈥. To zaszczepi艂o, u niego mi艂o艣膰 do korzeni oraz u艣wiadomi艂o mu, do czego doprowadzi艂a rusyfikacja.
Ogromnie kszta艂c膮c膮 rol臋 w 偶yciu ch艂opca odegra艂a poezja i literatura Mickiewicza. Po przeczytaniu 鈥濪ziad贸w鈥 鈥瀗ie by艂 w stanie z nikim m贸wi膰. Uciek艂 do najbli偶szego lasu i b艂膮ka艂 si臋 tam po偶erany przez nieopisane wzruszenie鈥. 鈥濪usza jego pod wp艂ywem tej lektury mocowa艂a si臋 z w艂asnymi b艂臋dami, ulepsza艂a w sobie i stali艂a si臋 raz na zawsze w kszta艂t niezmienny niby do bia艂o艣ci rozpalone 偶elazo rzucone w zimn膮 wod臋鈥.
Wywo艂any przez Bernarda duch niepokoju narodowego, spowodowa艂 zmian臋 sposobu my艣lenia gimnazjalist贸w. Potajemnie spotykali si臋, czytali zakazane ksi膮偶ki i poznawali prawdziw膮 histori臋 uciemi臋偶onej ojczyzny.
Pewnego razu na 鈥濭贸rk臋鈥 chcia艂 dosta膰 si臋 Majewski. Szuka艂 on tajnego przej艣cia, jednak w ciemno艣ci by艂o to bardzo trudne. Marcin, kt贸ry sp贸藕ni艂 si臋 na spotkanie, zobaczy艂 profesora i wykorzystuj膮c sytuacj臋 鈥瀢y艂adowa艂鈥 ca艂膮 swoj膮 z艂o艣膰 i 偶al do Polaka – sztucznego Rosjanina, obrzucaj膮c go b艂otem, ratuj膮c tym samym tajn膮 organizacj臋 przed zdemaskowaniem.
Nadszed艂 czas matur. Marcin przygotowywa艂 si臋 do niej sam. Chodzi艂 do parku i tam studiowa艂 swoje notatki jednocze艣nie mog膮c przygl膮da膰 si臋 swojej mi艂o艣ci, 鈥濨irucie鈥.
Po udanej maturze i pobycie w rozpadaj膮cym si臋 gospodarstwie ojca, Marcin wr贸ci艂 do Klerykowa by odszuka膰 Ann臋 Stogowsk膮. Gdy jednak jej nie odnalaz艂, za艂ama艂 si臋. Wtedy z pomoc膮 przyszed艂 mu Andrzej Radek.
Ca艂e 偶ycie Marcina Borowicza by艂o nieustannym poszukiwaniem siebie i swojego miejsca na ziemi. Jego posta膰 obrazuje nam 鈥瀞yzyfow膮鈥 prac臋 w艂adz carskich d膮偶膮c膮 do zrusyfikowania ducha narodowego w m艂odzie偶y polskiej. Mimo, 偶e pocz膮tkowo bohater podda艂 si臋 tym wp艂ywom to ostatecznie pozosta艂 wierny Polsce.

5. Syzyfowe prace – Stefan 呕eromski
G艂贸wni bohaterowie: Marcin Borowicz
Czas i miejsce akcji: zab贸r rosyjski, okolice Klerykowa
Streszczenie:
Ksi膮偶ka 呕eromskiego pt. 鈥濻yzyfowe prace鈥 opowiada o prze偶yciach Marcina Borowicza w czasie jego ucz臋szczania do szko艂y. Najpierw ucz臋szcza艂 do szko艂y miejskiej, a nast臋pnie do gimnazjum w Klerykowie. Marcin mieszka艂 na stancji u Przepi贸rkowskiej. By艂 on pilnym i dobrze ucz膮cym si臋 uczniem. Przed Wielkanoc膮 zmar艂a mu matka, a on Wielkanoc sp臋dzi艂 z ojcem, kt贸ry podarowa艂 mu strzelb臋. Marcin zacz膮艂 du偶o polowa膰. Po powrocie do Klerykowa zaprzyja藕ni艂 si臋 z inspektorem Zabielskim i by艂 jego cz臋stym go艣ciem. W gimnazjum uczy艂 si臋 ch艂op – J臋drek Radek. Chcia艂 on si臋 uczy膰 i przyby艂 ze swojej wsi do Klerykowa. Na utrzymanie zarobi艂 korepetycjami, kt贸re m贸g艂 dawa膰, poniewa偶 by艂 bardzo zdolny. Uczniowie gimnazjum spotykali si臋 w pewnym miejscu, gdzie czytali zakazane ksi膮偶ki, uczyli si臋 i spisywali zadania. Pewnego razu w pobli偶u pojawi艂 si臋 nauczyciel Majewski i zosta艂 obrzucany b艂otem przez Marcina. Marcin uko艅czy艂 gimnazjum i gdy przyby艂 do Klerykowa po kilku latach spotka艂 Radka, kt贸ry by艂 uczniem 贸smej klasy.

6. Temat: Losy Paw艂a Obareckiego: Stefan 呕eromski Syzyfowe prace

Doktor Pawe艂 Obarecki jest g艂贸wn postaci w noweli Stefana 呕eromskiego Syzyfowe prace. Opowie膰 o losach lekarza, autor przedstawi艂 w dw贸ch czasach; w monotonnej teraniejszoci i przesz艂oci z czas贸w studenckich.
Pan Obarceki by艂 studentem Szko艂y G艂贸wnej medycznej w Warszawie. mia艂y i energiczny, przepe艂niony by艂 ideami i wszelkiego rodzaju has艂ami pozytywistycznymi. M艂ody 偶ak pragn艂 powi臋ci膰 swoj m艂odo膰 w imi臋 nauki. Poprzysig艂 sobie, i偶 w przysz艂oci wiedz臋 swoj, szerzy膰 b臋dzie wr贸d ludu. Niestety m艂odzieniec, ca艂y sw贸j dorobek przekazujc na samokszta艂cenie, nie nale偶a艂 do zamo偶niejszych os贸b w miecie i mia艂 o tym absolutn wiadomo膰. Chodzi艂 w starych, niemodnych butach, kt贸rych dziura w podeszwa umiej臋tnie tektur by艂a zatkana, oraz ciasnym i wytartym palcie. Bieda nastraja艂a go pesymistycznie i wtrca艂a w stan cig艂ego smutku i przykroci. Jedyn istot, kt贸ra podnosi艂a Paw艂a na duchu, by艂a pewna m艂oda panienka, kt贸r codziennie widywa艂 opodal Ogrodu Saskiego. M艂ody medyk uwielbia艂 jej subteln urod臋, przedziwne oczy i d艂ugi, ci臋偶ki, jasnopopielaty warkocz. S艂owem m贸wic, zakocha艂 si臋 w tej, r贸wnie偶 jak on sam, ubogiej postaci. Pan Obarecki nieraz widywa艂 si臋 ze swoj sympati na spotkaniach towarzyskich, gdzie rozmarzony, a偶 do nieprzyzwoitoci traci艂 rozum. Dowiedzia艂 si臋 o marzeniach darwinistki, Stanis艂awa Bozowska, pragn臋艂a w przysz艂oci pojecha膰 do Zurychu, czy Pary偶a na medycyn臋. W贸wczas drogi obojga si臋 rozbieg艂y. Stasia przenios艂a si臋 gdzie na wie, gdzie zosta艂a nauczycielk. Natomiast pan Pawe艂, po uko艅czeniu studi贸w osiedli艂 si臋 w Obrzyd艂贸wku, gdzie pragn艂 kontynuowa膰 sw贸j 偶yciowy cel.
Doktor Obarecki, uzbierawszy nieco pieni臋dzy, naby艂 przenon apteczk臋, z kt贸r jedzi艂 na wie leczy膰 chorych. Pomocy medycznej udziela艂 za grosze, jeli nie ca艂kiem za darmo, bada艂 pacjent贸w i uczy艂 higieny. Przyp艂yw klient贸w zach臋conych tanimi us艂ugami, niestety odbi艂 si臋 na nim samym. Za poleceniem miejscowego aptekarza, doktorowi wybito wszystkie szyby w jego skromnym mieszkaniu, na czas nieobecnoci jedynego w okolicach szklarza. M艂ody doktor nie zwraca艂 na to wszystko uwagi, ufajc w zwyci臋stwo prawdy.
Po kr贸tkim okresie zmagania si臋 ze spo艂ecznoci Obrzyd艂贸wka i pr贸bach ratowania zdrowia okolicznych wieniak贸w, pan Pawe艂 si臋 podda艂. Poczu艂 sam, i偶 wygasa w nim 贸w p艂omyk nad jego g艂ow, 偶e traci sw贸j zapa艂 i natchnienie. Zawar艂 pok贸j z aptekarzem, nawiza艂 r贸wnie偶 znajomoci z balwierzem, proboszczem i s臋dzi. Nie udziela艂 ju偶, jak za dawna darmowego leczenia, a uzbierawszy nieco pieni臋dzy, zakupi艂 w艂asn aptek臋. Od tej pory, doktor 偶y艂 w dostatku. Cz臋sto wraz z kompanami grywa艂 w winta, uty艂 i niesamowicie zleniwia艂. Nie dba艂 ju偶 o higien臋 mieszka艅c贸w wsi, odstpi艂 tak偶e od swych wznios艂ych myli i postanowie艅.
Doktor Obarecki kilka razy do roku prze偶ywa艂 tak zwan metafizyk臋. Ow metafizyk臋, pan Pawe艂 okrela艂 jako kilka godzin wiadomego samobadania. Analizowa艂 w贸wczas wszystkie nap艂ywajce wspomnienia i myli. Potrafi艂 du偶o czasu sp臋dzi膰 na bezczynnoci, ogarnia艂a go nuda i dotkliwe cierpienie. Zawzi臋ty niegdy aptekarz okrela艂 siebie jako tw贸r mi臋so偶erno-rolino偶erny, kt贸ry poddany atakom nudy, czu艂 si臋 na wiecie wprost niepotrzebny. Utraci艂 ca艂 sw by艂 energi臋, cz臋sto zamyka艂 si臋 na d艂ugie godziny w gabinecie, lub prowadzi艂 bezsensowne rozmowy ze swoj s艂u偶c.
Pewnego dnia, do posiad艂oci doktora Obareckiego przyby艂 ch艂op, z pobliskiej wsi. Wieniak stwierdzi艂, i偶 za zleceniem so艂tysa, mia艂 poprosi膰 wielmo偶nego doktora o przybycie do chorej pacjentki. Lekarzowi spodoba艂a si臋 myl jazdy, odmiennoci, a mo偶e nawet niebezpiecze艅stwa wyprawy w tak srog zim臋. Pan Pawe艂 pragnc oderwa膰 si臋 od monotonnego 偶ycia w Obrzyd艂贸wku, bez namys艂u zgodzi艂 si臋 na propozycj臋.
Wiatr d艂 w polu przejmujcy. Ba艂wanami miota膰 pocz艂 wicher, uderza艂 w sanie, skowycza艂 mi臋dzy sanicami, t艂umi艂 oddech. K艂臋by niegu, zdzierane z ziemi przez wiatr, lecia艂 jak stado koni i s艂ycha膰 by艂o niby t臋tent ich tytanicznych skok贸w. Ch艂op chcc unikn膰 skutk贸w zamieci, skierowa艂 sanie w las. Chwil臋 potem ukaza艂y si臋 wiat艂a domowe, i da艂o si臋 s艂ysze膰 skowyt wiejskich ps贸w. Doktor wysiad艂 z powozu i natychmiast uda艂 si臋 do miejsca spoczynku pacjentki.
Jak偶e wielkie zdziwienie opanowa艂o pana Obareckiego, gdy jego oczom ukaza艂a si臋 znajoma z czas贸w warszawskich twarz. Tu oto przed nim le偶a艂a jego dawna przyjaci贸艂ka, Stanis艂awa Bozowska, za kt贸r on tak w m艂odoci przepada艂. Nawet nie zdawa艂 sobie sprawy, jak przez tyle lat, mieszkali niespe艂na pi臋膰 mil od siebie, nie wiedzc jedno o drugim. Aptekarz spojrza艂 na cierpic dziewczyn臋 i ze wciek艂oci stwierdzi艂 u niej tyfus. Wiedzia艂 dobrze, 偶e darwinistce nic ju偶 nie pomo偶e. Wybra艂a ona ci臋偶kie 偶ycie w niegodnych siebie warunkach, by zosta膰 nauczycielk i powi臋ci膰 si臋 ideom pozytywistycznym. Pan Pawe艂, rozkaza艂 wezwa膰 so艂tysa, by ten znalaz艂 ochotnika, kt贸ry za trzydzieci rubli pojecha艂by po chinin臋 do Obrzyd艂贸wka. mia艂ek zjawi艂 si臋 na miejscu, i otrzymawszy list do tamtejszego aptekarza, w tak nies艂ychan zamie膰, pogna艂 przed siebie.
Pos艂aniec d艂ugo nie powraca艂. Przed witem, doktor Obarecki, 艂udzc si臋 ostatni nadziej, i偶 ch艂opa zobaczy, szed艂 wr贸d g艂臋bokich zasp wzd艂u偶 wsi. Z艂e przeczucie ogarnia艂o pana Paw艂a. Wiedzia艂, 偶e pani Stanis艂awa wkr贸tce odejdzie na drugi wiat, ale za wszelk cen臋 pragn艂 ukoi膰 jej b贸l i m臋ki. O godzinie dwunastej, powr贸ci艂 z powrotem z Obrzyd艂贸wka, niosc ze sob sw obszern apteczk臋. Gdy zajecha艂 przed szko艂臋, os艂upia艂, nie wysiad艂. Ujrza艂 grup臋 uczni贸w zgromadzonych w sieni i nagiego trupa nauczycielki. Z ust wydar艂 mu si臋 kr贸tki, zd艂awiony wrzask. W rozpaczy pobieg艂 do pokoiku nieboszczki, pragn艂 zawiadomi膰 rodzin臋 zmar艂ej. Adresu nie znalaz艂. Wyszuka艂 tylko niedoko艅czony list do starej przyjaci贸艂ki, oraz r臋kopismo Fizyki dla ludu.
Ch艂op, kt贸ry nie zdo艂a艂 powr贸ci膰 z lekarstwem, zab艂dzi艂 wr贸d g臋stej zamieci. Wr贸ci艂 dopiero na ranem, gdy ju偶 niestety by艂o po wszystkim.
mier膰 panny Stanis艂awy wywar艂a niema艂y wp艂yw na usposobienie pana Obareckiego. Zacz艂 czytywa膰 Bosk komedi臋 Dantego, odprawi艂 dwudziestoczteroletni gospodyni臋, nawet w winta przesta艂 grywa膰. Stopniowo jednak si臋 uspokoi艂. Uzbiera艂 worek pieni臋dzy, o偶ywi艂 si臋 i uty艂. Nareszcie!…
Pawe艂 Obarecki postanowi艂 wybra膰 艂atwiejsz i wygodniejsz drog臋 偶ycia. Porzuci艂 swoje wznios艂e myli i postanowienia. Zmieni艂 swoje 偶ycie, lecz jednak na z艂e mu to nie wysz艂o. Nie sko艅czy艂 tak, jak panna Stasia, kt贸ra uparcie d偶c do swego celu, zaniedbywa艂a swe w艂asne 偶ycie. 脫wczesna postawa doktora, by艂a jego sposobem na przetrwanie trudnoci 偶ycia.

7. Temat: Dlaczego S.呕eromski nada艂 swojej powie艣ci tytu艂 Syzyfowe prace

Stefan 呕eromski przy wyborze tytu艂u dla swojej powie艣ci z pewno艣ci膮 kierowa艂 si臋 mitem Syzyfa,kt贸ry zosta艂 skazany przez bog贸w na wtaczanie kuli pod g贸r臋, kt贸ra prawie na samym szczycie zn贸w stacza艂a si臋 na d贸艂. W powie艣ci 呕eromskiego Syzyfa zast臋puj膮 nauczyciele, kt贸rzy pr贸buj膮 by ich uczniowie zapomnieli o Polsce.
Z rusyfikacj膮 uczni贸w po raz pierwszy spotykamy si臋 w szkole elementarnej w Owczarach, do kt贸rej ucz臋szcza艂 jeden z bohater贸w utworu- Marcin Borowicz. W tej niewielkiej szkole naucza艂 Ferdynand Wiechowski i to on wprowadzi艂 obowi膮zek m贸wienia wy艂膮cznie po rosyjsku. Kaza艂 on nawet swoim uczniom 艣piewa膰 piosenki ko艣cielne po rosyjsku. Mimo usilnych stara艅 nie m贸g艂 z zapanowa膰 nad uczniami i nad swoj膮 偶on膮, kt贸ra uczy艂a niekt贸re dzieci j臋zyka polskiego.
Kolejnym przyk艂adem rusyfikacji w szkole by艂o to, 偶e uczniowie, kt贸rzy chcieli zdawa膰 do klasy wst臋pnej musieli m贸wi膰 dobrze po rosyjsku i w tym celu przeprowadzano egzamin. 艢mieszne by艂o to, 偶e uczniowie, kt贸rych rodzice umieli m贸wi膰 po rosyjsku by艂y traktowane 艂agodniej i mia艂y wi臋ksz膮 szans臋 na dostanie si臋 do tej klasy. Natomiast dzieci, kt贸rych rodzice nie znali tego j臋zyka byli traktowani z pogard膮.
W p贸藕niejszych latach swojej nauki Marcin pozna艂 jeszcze gorsze sposoby rusyfikacji. W szkole w Klerykowie stosowano r贸偶norodne kary cielesne za g艂o艣ne rozmawianie w j臋zyku polskim. Zakazywano czytania polskich ksi膮偶ek. W celu niedopuszczenia do czytania zakazanej literatury przeszukiwano stancje, w kt贸rej mieszkali uczniowie i ich 艣ledzono.
Dawano nagrody w postaci cukierk贸w za obecno艣膰 w spektaklu rosyjskim. By zach臋ci膰 innych do p贸j艣cia do teatru przedstawiano uczni贸w wa偶nym osobisto艣ciom.
Naj艣mieszniejszym z przyk艂ad贸w rusyfikacji jest prowadzenie lekcji j臋zyka polskiego po rosyjsku. Lekcje te by艂y nie obowi膮zkowe, a nauczyciel obawia艂 si臋 konsekwencji prowadzenia lekcji po polsku i dlatego nie stara艂 si臋 zach臋ci膰 uczni贸w do uczenia si臋 polskiego.
Uczniowie jednak nie poddawali si臋 bez walki. Przyj艣cie Zygiera podbudowa艂o wszystkich uczni贸w klerykowskiego gimnazjum do walki z rusyfikacj膮 w ich miasteczku. Mimo kar i przeszukiwania stancji czytano ksi膮偶ki polskie, spotykano si臋 i omawiano je w j臋zyku polskim. Gdy odkryto potajemne spotkania u Gontali Marcin Borowicz obrzuci艂 profesora Majewskiego- najwi臋kszego ze zwolennik贸w rusyfikacji b艂otem i w ten spos贸b uratowa艂 siebie i swoich koleg贸w od wyrzucenia ze szko艂y.
Moim zdaniem Stefan 呕eromski w swojej powie艣ci zast膮pi艂 Syzyfa z mitologii nauczycielami rosyjskimi, kt贸rzy za wszelk膮 cen臋 pr贸buj膮 pozbawi膰 swoich uczni贸w pami臋ci o tym, kt贸ry kraj jest ich ojczyzn膮. Uczniowie jednak stawiaj膮 op贸r zaborcom i wszelkimi mo偶liwymi 艣rodkami zdobywaj膮 polskie ksi膮偶ki i inne informacje o Polsce. Polacy zawsze przeciwstawiali si臋 wynarodowieniu i my艣l臋, 偶e gdyby w przysz艂o艣ci mia艂a miejsce podoba sytuacja jak ta opisana w ksi膮偶ce to ka偶dy Polak walczy艂by w miar臋 swoich mo偶liwo艣ci z zaborcami.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x