Wypracowania, konspekty, streszczenia i pomoc szkolna.

Ponad 100 tysięcy materiałów dla szkoły podstawowej, średniej oraz z zakresu studiów.

Wolność jako wartość nieosiągalna.

Wolnością nazywamy niezależność, możliwość podejmowania decyzji zgodnie z własną wolą. To także swoboda osobista, którą powinna posiadać każda istota nienaruszająca wolności innych. Wolną istotą jest ptak, który swobodnie się porusza wśród sfer sklepienia niebieskiego. Wzlatuje, szybuje, niczym nie skrępowany, przemierza poprzez obłoki między niebem, a ziemią. Wolną istotą jest również ryba, która płynnie porusza się wśród wód całego świata – jest „wolna jak ptak”. Ale czy istotą wolną jest człowiek? Człowiek, który nie jest ani rybą, ani ptakiem? Istota, która porusza się po świecie, ale czy całkowicie dla niej dostępnym?
Dąży on do wolności i niezależności identycznie jak do szczęścia. Każdy człowiek czuje się szczęśliwy, kiedy nie odczuwa presji i zależności, kiedy jest wolny i posiada swobodę. Jednakże uważam iż wolności tak naprawdę nie może my zdobyć. Dlaczego więc ta wartość jest niemal osiągalna, a jednak nieosiągalna? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć powołując się na przykłady literackie, w których odnajduję poparcie mojej tezy.

Wolność była celem człowieka już od zarania dziejów. Starożytni filozofowie nieraz fatygowali się nad odkryciem prawdy i recepty na jej doskonałe prawdziwe osiągnięcie. Jednakże ich drogi zagradzały wierzenia, mitologia, z której wynikało, że człowiek jest zależny od postanowień bogów, ich decyzji. Więc mały ludzik poddany bogom, nie może się wyzwolić spod ich panowania. Jest za słaby.
Ikar to bohater jednego z mitów, który omawia odwieczną tęsknotę człowieka za wolnością i niezależnością. Dedal, ojciec Ikara, chciał powrócić do ojczyzny, a jedynym sposobem powrotu było stworzenie ogromnych skrzydeł z piór i wosku. Ojciec ostrzegł syna przed lotem, aby zastosował się do jego instrukcji. Ale młody, o bujnej wyobrażni i nierozsądny bohater, widząc efekty wynalazku, wzbijał się coraz wyżej i wyżej. Poczuł się całkowicie wolny – jak ptak, bez ograniczeń. Mógłby tak latać w nieskończoność, oblecieć cały świat bez żadnych zahamowań i barier. Kto z nas nie chciałby być na jego miejscu? To co niemożliwe nagle stało się możliwe. Będąc zachwyconym, u szczytu wolności i ludzkich możliwości, zapomniał jednak Ikar o przestrodze ojca, co skończyło się dla niego tragicznie. Gorące słońce roztopiło wosk. I tak Ikar, upojony wolnością, zakończył swój żywot padając, rażony jakby piorunem, i roztrzaskując się na Ikarii. Dlaczego tak się stało? W sensie racjonalnym odpowiedż mamy już w treści mitu, ale powołując się bardziej na refleksje, można przypuszczać, że jest to właśnie niemożność uzyskania tej całkowitej wolności. Ikar zasmakował jej, ale młody i nierozsądny zamienił ją w błyskawiczną śmierć. Gdyby był bardziej rozsądniejszy to może jego historia otrzymałaby inne zakończenie. Ewidentnie widzę tu determinację. Zależność człowieka od natury. Nawet najlepsze wynalazki nie mogą jej pokonać i dać wolności. Człowiek stworzony jest do życia na ziemi i to go determinuje. Tak go stworzyła natura, takie jest jego miejsce w świecie. W porównaniu do „tomizmu”, który zakładał istnienie drabiny bytów, na której każdy człowiek posiada swój określony szczebel, tak tutaj każda istota posiada swoje miejsce w naturze. A więc jesteśmy zdeterminowani poprzez naturę, która ogranicza naszą swobodę. Ikar zginął z powodu prostego działania promieni słonecznych, będących silniejszym przeciwnikiem niż wynalazek Dedala. Oto przykład ile czlowiek musi się napracować aby osiągnąć pozorną wolność, a jak łatwo może ją stracić?

Podobny motyw pragnienia i uzyskania wolności porusza wiersz Charles’a Baudelaire’a pod tytułem „Albatros”. Jest to wiersz symboliczny. Głównym symbolem podejmującym problematykę wiersza jest właśnie tytułowy albatros. Ptak o rozległych skrzydłach, który jest zniewolony i nieporadny będąc „stąpającym po ziemi”. Wiersz ukazał mi pragnienie wolności artystycznej i twórczej poety, którego symbolizuje właśnie albatros. Latając w przestworzach, a poeta zagłebiając się w swojej twórczości, czuje się nieposkromiony, wolny. Niezależnie podejmuje następne kroki, loty. Artysta swą twórczością budzi podziw, zachwyt podobnie jak albatros w locie. Na ziemi wśród szarości i codziennych spraw, czuje się żle, niezrozumiany, samotny. Pragnie się wybić, wzlecieć, wzbić ponad tłum, ponad szarość ogarniającą świat i społeczeństwo. Może być nawet wyobcowanym, ale wolnym. Wolnym w swych poglądach i przekonaniach, bez jakiejkolwiek krytyki. Albatros stąpając po ziemi jest nieporadny, przeszkadzają mu w tym jego skrzydła, które najlepiej się sprawują podczas lotu. Ptak nie jest przystosowany do „ziemskiego” życia. Czuje się zniewolony, ograniczony. W wierszu marynarze gardzą nim, śmieją się z jego chodu, krytykują go i przypalają na nim papierosy. W pewnym sensie zazdroszczą mu jego wolności. Tak samo jest z poetą, którego twórczość krytykują masy krytyków, zazdroszczących mu jego daru. Jest wolny podczas toku twórczego, ale czuje się zniewolony podczas zderzenia z rzeczywistością, z nie rozumiejącym jego poezji tłumem.
Wiersz Baudelaire’a pochodzi z okresu młodej polski. Wtedy to poeci dążyli do tzw. stanu nirvany, czyli do roztopienia się w niebycie, wolności, wolności duchowej, nieograniczonej fizycznie i codziennym szarym życiem. Do takiego stanu mógł jedynie dążyć poeta, którego symbolizuje albatros. Ptak mógł w każdej chwili podjąć się lotu. Poeta mógł osiągnąć wolność dążąc do nirvany. Stan ten był jednak wyjątkowo krótkotrwały. Wręcz niemożliwy do zrealizowania. Można było wszystkiem sił koncentracji wzlecieć ku wolności, jej podłożu, ale zaraz następował upadek i powrót do szarej codzienności.

Zanim przejdę do innych przykładów potwierdzenia swojej tezy, chciałbym również wykorzystać przesłanie problematyczne Witolda Gombrowicza w utworze „Ferdydurke”. Tematyka rozpatrywana w tej powieści awangardowej jest różnorodna, ale toposem jest poszukiwanie siebie. „Ferdydurke” ukazuje zmagania głównego bohatera – Józia – poszukującego swojej „gęby” wśród tych, które są ogólnie przyjęte. Mówiąc prościej Józio, szuka wolnej, godnej swojej osoby postawy, uwolnionej od stereotypów, konwenansów, schematów. „Ucieczka od jednej gęby, jest niczym innym jak przejście w drugą gębę”, twierdzi Gombrowicz, a potwierdza na przykładzie głównego bohatera. I ja też się z tym zgadzam. W dzisiejszym świecie nie możliwe jest całkowite odkrycie siebie i odnalezienie całkowicie wolnej od zasad, nonkomformistycznej postawy osobowej. Józio będąc w szkole, zauważa że dzieci uczą się tego co ich w ogóle nie interesuje, przyjmują tylko maski zainteresowanych – „gęby”. Są na swój sposób zniewolone, bo w szkole panują tylko zakazy i nakazy ustalone przez belfrów, co ogranicza całkowicie ich swobodę. Chcąc uwolnić się od schematycznego życia ucznia, ucieka do domu Młodziaków – rodziny prowadzącej nowoczesny styl życia. Po jakimś czasie zauważa, że panują tu ogólnie przyjęte śmieszne schematy i stereotypy. Na przykład rozmowa ze służącym jest śmieszna, bo to tylko służący, nie godzien rozmowy z mieszkańcami, a poza tym można go bić po twarzy bez jakiejkolwiek odpowiedzialności. Józio zauważa także postawę matki Zuty, ktora pozwala szesnastoletniej córce na uprawianie seksu z rówieśnikami. Taki styl życia jest dla bohatera też dość nietaktowny. Ucieka na wieś gdzie historia się powtarza w innych sytuacjach. I tak w kółko. Nasz bohater wydostając się z jednej „gęby”, smakuje chwili wolności, po czym wpada w następną „gębę”, i w następną. Teza Gombrowicza jest moim zdaniem potwierdzeniem poszukiwania wolności, która jest właśnie wartością nieosiągalną. Obecnie ludzie na drodze swojego życia, starają się dowartościowywać, ulepszać, zapisywać swoją jeszcze niedawno „tabula rase” (J. Locke), czyli czystą tablicę. Czy jednak nie jest to trwałe zmienianie masek? Pomyślmy ile już ich nałożyliśmy, a ile zdjęliśmy? Przyjmujemy je rozmawiając z ludżmi, dokonując różnych czynów samemu i w grupie. To właśnie te maski zasłaniają nam twarz, która jest czystą wolnością osobistą. Ale nie możemy się ich pozbyć, jest ich za dużo, jest to czyn nieosiągalny. Poza tym uważam, że jeżeli ktoś zdjąłby wszystkie maski, w co wątpię, to zacząłby się wybijać z ogółu. Stałby się idealistą, zaliczyłby się do grupy najczęściej przegrywającej.

Oderwijmy się teraz od „gęb” i symbolicznych postaci, a przenieśmy się do problemów społeczeństwa 20 – lecia międzywojennego. Epoka ta charakteryzowała się ogólną biedą i nędzą społeczną w Polsce, gdzie dzieje się akcja utworu Stefana Żeromskiego pt. „Przedwiośnie”. Żeromski przedstawił w swoim dziele obraz rewolucji, jaka wybuchła w wyniku niezadowolenia najniższych warstw społeczeństwa. Wolność jest tutaj widziana właśnie jako zniesienie różnic społecznych, wymierzenie sprawiedliwości przez tych cierpiących, upadlanych i biednych. Cezary Baryka – główny bohater – wciągnął się w mechanizm rewolucji, która pozbawiła jego rodzinę majątku. I w podzięce za poparcie Baryki – doprowadziła do śmierci jego matki. Na początku młody chłopak, o bujnej wyobrażni, jeszcze głupkowaty pomyślał o wolności. Wolności swojej, społeczeństwa bakowskiego i rodziny. Tak rewolucję sobie wyobrażał. Zniesienie różnic społecznych, samosąd, stworzenie lepszego życia – to były hasła rewolucjonistów, przyszła idylla jaka miała zapanować… Grabież, śmierć, konfiskaty majątków – oto wolność, ale nie ludzi, tylko rewolucji na niej „będącej”. Wolność jaką wyobrażał sobie Cezary przeobraziła się w piekło. Ludzie dążący do rewolucji-wolności, odkryli prawdę, która mówi „rewolucja pożera własne dzieci”, a pożerając oddała setki zamordowanych niewinnych osób. Społeczeństwo dążące do wolności, osiągnęło ją w wymiarze anarchii, buntu, grabieży, morderstw i bezkarnego postępowania. Czy to nazwalibyśmy wolnością? Miasto po owych wydarzeniach zamieniło się w pole bitwy, gdzie na ulicach wśród bloków leżały martwe ciała „winnych”, a gdzie niegdzie słychać jeszcze było okrzyki rewolucjonistów żądnych świeżej krwi. Tylko kto po uzyskaniu tej „wolności” zaprowadzi porządek i stworzy ową idyllę społeczną, doprowadzi do wolności? Następna rewolucja?

Stanisław Ignacy Witkiewicz, ukazał również obraz dążenia do wolności poprzez manifesty zbrojne. „Szewcy” przedstawiają następujące po sobie przewroty, a każdy z nich jest bardziej krwawy niż poprzedni. Bohaterowie walczący o wolność, nie są zrównoważeni psychicznie. Właściwie to pragną swobodnego zaspokojenia najniższych instynktów i pragnień. Rewolucjoniści dążą do zdobycia władzy, która wydaje im się być wolnym i swobodnym działaniem, które polepszy ich sytuację społeczną. Po jednym przewrocie, dokonuje się drugi, którego przywódcy posiadają ten sam cel. W końcu pojawiają się dwaj tajemniczy Towarzysze: X i Abramowski, zapowiadający ostateczną katastrofę. Bo tak naprawdę owe przewroty prowadzą do takiego końca. Ci ostatni zapowiadają ustrój totalitarny, całkowitą władzę i podporządkowanie się człowieka, który przyjmie charakter maszyny. Gdzie się podziała swoboda i niezależność? W nowym świecie nie będzie już w ogóle miejsca dla postaci ludzkiej. Zostanie podporządkowana.

Rewolucjoniści widzą w swoich przewrotach wolność i władzę, a ludzie ich popierający są krotkowzroczni, ponieważ nie potrafią przewidzieć konsekwencji czynów do jakich się posuwają. Wszystkie hasła przywódców są utopijne. Tak naprawdę to walka o wolność poprzez rewolucję powoduje jej ograniczenie w przyszłości przez jej następstwa. Skoro tak, to czy warto walczyć? Tak, warto. Bo są i tacy, którzy walczą, wiedząc że nie wygrają, ale przynajmniej próbują.

Adam Mickiewicz prezentuje zniewolenie dusz ludzkich pomiędzy niebem, ziemią, a piekłem. Motyw ten występuje w „Dziadach cz.II”. Dramat romantyczny omawia pogański obrzęd „dziady”, w którym to ludzie zgromadzeni w kaplicy cmentarnej kontaktują się z duchami. Zjawy, w przeciwieństwie do wolności ziemskiej, walczą o wolność wieczną, duchową. Pierwszymi poltergeistami są duszyczki dwojga dzieci, które nie mogą dostać się do nieba, bo nie zaznały cierpienia na ziemi. Dlategoteż przybywają na obrzęd w celu zdobycia ziaren gorczycy. W podzięce przestrzegają: „(…) bo kto nie zaznał goryczy ni razu, ten nie zazna słodyczy w niebie”. Następnie zjawia się między innymi duch Złego Pana, który, nie może się dostać do piekła. Ma wypalone usta, łaknie go pragnienie, jest głodny. Otrzymuje od ludzi trochę pożywienia, którego jednak nie może skosztować, ponieważ wyjadają mu je ptaki i kruki. Pan był za życia okrutnym człowiekiem, traktował innych w sposób nieludzki, zagłodził na śmierć kilku wieśniaków. Teraz cierpi i walczy o to by dostać się do piekła. To jego wizja wolności. Uważa bowiem iż wolałby męki piekielne aniżeli te, które go trapią dotychczas. Póżniej pojawiają się duchy Zosi i widma, ktore cierpią z podobnych przyczyn. „Dziady” bo tak można nazwać spirytualnych bohaterów utworu, zaznają ukojenia tylko podczas obrzędu w kaplicy. Nie osiągają wolności, ale niemal jej smakują, ponieważ zdobywając podarki od ludzi w trakcie ceremonii, zmniejszają w pewnym stopniu swoje bolesne potępienie. Nie mogą się wyzwolić, a wolność duchowa jest nieosiągalna, z powodu grzechów jakie na nich ciążą. Utkwili w martwym punkcie, nie mogą skosztować po śmierci ani rajskiej, ani piekielnej swobody. Tylko „dziady” są dla nich chwilowym ukojeniem i poczuciem niezależności od grzechów, poczuciem wolności. Tak jak nirvana dla poetów młodopolskich, jak lot u szczytu niebios dla Ikara, jak rewolucja dla rewolucjonistów.

Do wolności każdy dąży niezależnie od przeciwstawieństw losu. Nikt nie chce być zniewolonym. Każdy chce się czuć swobodnym, nieograniczonym, nieskrępowanym, niezależnym – wolnym. I rzeczywiście, możliwe jest osiągnięcie wolności. Przecież człowiekowi zapewniają to i pozwalają prawa oraz konstytucje, do których dążył przez wieki. Zwierzętom zapewnia to natura, umieszczająca je w danym środowisku. Ale czy to jest ta typowa, nieograniczona, niezależna wolność? Nie. To tylko jej przejaw w pewnym stopniu. Czlowiek jest zdeterminowany przez naturę, zależny od innych ludzi, ustroju politycznego, społeczeństwa, koloru skóry, pochodzenia, wyznania. Uwikłany w sieć ograniczających jego swobodę czynników. Zależny jest od swojej postaci cielesnej, która „zamknęła” w sobie niby wolną duszę. W ogóle to nie można czuć się wolnym. Nie można czuć tej wolności nawet po śmierci. Jest ona wartością nieosiągalną. W końcu „po tamtej stronie” jesteśmy także zależni – od Boga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *